Be My Valentine – o tym co pomaga i o tym co przeszkadza w szukaniu miłości

Jak co roku, w okolicach lutego, dostaję mnóstwo pytań dotyczących natury kobiet i mężczyzn. Pragnienie czytelnicze wzrasta, głód wiedzy dodaje motywacji do szukania, dyskutowania i opracowywania planów strategicznych. Ostatecznie, 14 lutego nasze umiejętności, kompetencje i możliwości będą wystawione na komercyjną próbę, którą stały się Walentynki. Problem umiejętności bycia w relacji, zrozumienia kobiety lub zaimponowania mężczyźnie, wydaje się, poza nielicznymi momentami w historii świata, kiedy akurat toczyły się krwawe wojny lub groziła nam nuklearna zagłada jednym z najbardziej dojmujących i istotnych. A zresztą, po cóż robić wyjątki w czasie wojny. Wszyscy pamiętamy wyprawę na Troję i piękną Helenę, historię Wandy co nie chciała Niemca, tajemne westchnienia królowej Jadwigi do niemieckiego wybranka i jej poświęcenie się wyższemu dobru poprzez wzięcie ślubu z Jagiełłą. O melodramatach Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny nie wspomnę.

Tak więc temat gorący, pojemny, wyzwalający zarówno ukryte tęsknoty co i głębokie lęki i kompleksy. Póki świat nie znał telewizji i Internetu, większość miłosnych historii, udowadniania czy zdobywania odbywała się na szczeblu indywidualnym, chyba że było się Królem i miało się romans z żoną monarchy innego państwa – patrz angielsko-francuska intryga z „Trzech Muszkieterów” Aleksandra Dumas. Obecnie, każdy z nas staje na progu Próby i Wyzwania. Plakaty i reklamy huczą o wyjątkowości chwili, zasypując nas ofertami kolejnych romantycznych prezentów a nawet ostatnio propozycjami szybkich pożyczek finansowych. Jeśli jesteś w związku i jesteś kobietą możesz być pewna, że dostaniesz pytanie co dostałaś „od niego” na Walentynki, albo przynajmniej „gdzie Cię zabrał”. Będziesz też narażona na rozmyślania czy on Cię w ogóle kocha, czy jemu jeszcze zależy i będziesz się miotać między chęcią zaproponowania wspólnego wyjścia do kina a dumą, która każe czekać na to co on zrobi. Jeśli jesteś w związku i jesteś mężczyzną to prawdopodobnie najpierw powzdychasz do czasów kiedy takie święto nie istniało, potem być może będziesz próbował wyjaśnić Ukochanej, że celebrujesz ją cały rok a nie tylko 14 lutego i 8 marca, aż w końcu pokonany naporem społecznym będziesz już tylko rozpaczliwie myślał jak zminimalizować straty. Brzmi stereotypowo? Prawda. Ale równocześnie odnosi się do całkiem sporej ilości Szanownych Czytelników tego tekstu, więc nie udawajmy że tego nie ma.

Jeszcze gorzej mają się Ci, którzy Walentynki spędzą samotnie. Hollywodzkie produkcje typu „Bezsenność w Seatle” nie pozostawiają złudzeń, że jest to idealny moment na spotkanie Wymarzonej Drugiej Połówki, dramatyczne błyskawice olśnień i przysłowiowy łut szczęścia Szarego Człowieka, który niby Kopciuszek obsypany darami Dobrej Wróżki staje się nowym człowiekiem. Och, brr!!! powiało grozą. Ale też wśród Was, Drodzy Czytelnicy są i tacy, którzy prowadzą od jakiegoś czasu wewnętrzny trening przygotowania do maskowanej walentynkowej depresji typu: to głupie święto, mam dużo pracy, wcale mi nie zależy. Trening, zaprawa i depresja byłyby zbędne gdyby w atmosferze walentynkowego święta panowała dowolność i tolerancja. Niestety nakazy medialne i oczekiwania otoczenia wywierają zwyczajnie presję, którą nam ciężko dźwignąć. Nagle tego wyjątkowego dnia świat, który coraz bardziej jest nastawiony na indywidualność człowieka piętnuje wszystkich Singli, niezależnie czy są nimi z wyboru czy nie i nakazuje im poszukiwania miłości życia, która na pewno czeka za najbliższym rogiem.

Mamy także i kategorię tych, którzy od pewnego czasu chodzą dookoła siebie i puszczają oko lub badają teren. Ci, chwytają w locie okazję zacieśnienia kontaktu a ich główną troską jest jak to zrobić zgrabnie i równocześnie skutecznie w aspekcie długofalowym. Co robić lub czego nie robić? I tutaj zaczyna się wspomniany na początku okres gorączkowego poszukiwania odpowiedzi jak uwieść kobietę/mężczyznę i czym jedno różni się od drugiego – poza oczywistościami rodem z Atlasu Anatomicznego.

I właśnie dla ostatniej Grupy przygotowałam w tym artykule garść wskazówek, które mogą okazać się przydatne. Myślę też, że w wielu przypadkach warto je choćby pobieżnie pamiętać  i stosować wśród Czytelników z dwóch poprzednich Grup, a więc Będących w Związku i (Nie)intencjonalnych Singli. Mogą znacząco ułatwić życie i przywrócić krążenie w zdrętwiałym od usztywnionego stanowiska ciele.

A zatem do dzieła. Wskazówki podzieliłam na ogóle, dla Kobiet i dla Mężczyzn z omówieniem typowych wzorców zachowań, których raczej unikajcie, jeśli chcecie stworzyć harmonijną i szczęśliwą relację.

Wskazówki ogólne

  1. Mężczyzna jest takim samym Człowiekiem jak Kobieta

    Mimo, że moja teza może dla niektórych brzmieć absurdalnie lub kończyć złoty okres prosperity i wmawiania innym, że „ja już taki jestem/taka jestem, typowy facet/typowa kobieta” to niestety prawda. Posiadamy podobne zdolności i możliwości: kobieta może nauczyć się naprawiać samochód jeśli tylko ją to kręci a facet może realizować się w kuchni. Wielkość mózgu nie ma tutaj nic do rzeczy. Posiadamy także podobne zdolności w zakresie czucia i przeżywania emocji. Jeśli nie wierzycie popatrzcie proszę na małe dzieci: wszystkie reagują podobnie, niezależnie od płci są takie które płaczą bardziej niż inne lub śmieją się dłużej i głośniej, bądź zamyślają częściej. To wychowanie, wzorce kulturowe, przekazy środowiska w którym wzrastamy blokują lub przyzwalają nam na pewne zachowania. Bardzo pięknie pisał o tym John Grey w „Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus”, a z rodzimych autorów polecam Wojciecha Eichelbergera („Męskie pół świata”, „Zdradzony przez Ojca”, „Kobieta bez winy i wstydu”). W związku z tym przeżywanie emocji, potrzeba głębokiego kontaktu ze sobą i innymi, budowanie intymności jest wspólne dla obu płci. Mogą się różnić językami miłości. Dla jednego ważniejsze będzie mówienie, dla innego działanie lub fizyczny kontakt. Ale nie są to języki oparte na wyłączności a jedynie preferencje. W związku, poprzez miłość i szacunek dla drugiej osoby, poprzez pragnienie wzięcia jej pod uwagę często potrafimy się otworzyć na inne języki pod warunkiem jednakże wzajemności. Oznacza to, że efekt synergii i harmonii powstaje wówczas kiedy postępują tak obie osoby. Jeśli oczekujemy natomiast, że będzie to robić tylko jedna z nich to mamy do czynienia z punktem drugim czyli:

  2. Nie gódź się na zgniłe kompromisy

    Chodzi mi o sytuacje, w których jedna strona oczekuje od drugiej sposobu zachowania czy postępowania, który całkowicie zaspokaja jej potrzeby i dodatkowo co do milimetra jest zgodny z jej wyobrażeniem metody realizacji tych potrzeb (czyli strategii). Taka sytuacja jeśli trwa dłużej niż chwilę i jeśli nie następuje po niej kompensacja potrzeb Partnera, który się dopasował, grozi długotrwała frustracją i końcem związku. Potrzeb nie można się pozbyć, one są i na bardzo głębokim poziomie określają czego nam potrzeba do dobrego samopoczucia i szczęścia. Jeśli w relacji są realizowane tylko dla jednej osoby, ta druga pozostaje niezaspokojona. Jeśli tak robisz w swoim związku, to właśnie dałam Ci żółtą kartkę z wyraźnym ostrzeżeniem. Przestań, zatrzymaj się i spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie czego może potrzebować i pragnąć Twoja Partnerka/Partner. W jaki sposób możesz mu to dać, nie rezygnując równocześnie z siebie. Może Walentynki są dobrą okazją do szczerej rozmowy na ten temat i pierwszym krokiem do zmiany?

  3. Widziały gały co brały

    Jest taka znana anegdota mówiąca o tym, że kobieta najpierw poślubia mężczyznę, później usiłuje go całkowicie zmienić a następnie narzeka, że on już nie jest taki jak przed ślubem. Pamiętacie? Kiedy wchodzisz w związek postaraj się bardzo uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcesz tego związku właśnie z tą a nie inną Osobą. A jeśli tak, to dlaczego? Co sprawia w niej/nim, że chcesz z nią/nim mieszkać, mieć dzieci, rozwiązywać problemy? Jeśli już teraz się nie dogadujecie to skąd u Ciebie pomysł, że później będzie inaczej? Jeśli Partner jest atrakcyjny fizycznie, ale na spacerach uporczywie milczycie lub przeglądacie komórki to może po prostu znak, że nie jesteście do siebie dopasowani? Wiele związków jest nieszczęśliwych, bo ludzie zawiesili się na swoich wyidealizowanych oczekiwaniach, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Aby się poznać, potrzebujecie czasu. Przebywania ze sobą w różnych sytuacjach, przyglądania się sobie pod różnym kątem. Nie podejmujcie decyzji pochopnie. Nie udawajcie też kogoś innego niż siebie, bo prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i nie będzie przyjemnie (patrz punkt 4). Jeśli jesteście w takim punkcie, że zastanawiacie się co dalej i czy dalej, to wykorzystajcie Walentynki żeby pobyć ze sobą inaczej niż do tej pory. Może gra miejska lub wyprawa w nieznane? A może wspólne sprzątanie domu i wizyta u chorej Babci. Każdy pretekst będzie dobry żeby się lepiej poznać.

  4. Kryzysy są potrzebne i tworzą głębsze relacje

    Tak, nie rób do mnie grymasów – kryzysy są budulcem relacji. Początkowa faza idealizacji i romantycznego zakochania ustępuje fazie budowania dojrzałego związku. To naturalne, że kiedy poczujemy się pewniej i stabilniej a równocześnie pojawia się możliwość, że pobędziemy ze sobą dłużej niż 2 miesiące to zaczynamy rozmowy o tym jak zbudować to nasze bycie i jak ono ma wyglądać. Jeśli kryzys zamiast oskarżania i wylewania na siebie brudów, służy poznaniu problemów i szukaniu rozwiązań to bardzo zbliża. Pojawia się też zaufanie, że możemy wnosić do związku swoje potrzeby i nawet jeśli to jest trudne dla Partnera/Partnerki to zostaną one przez nich wzięte pod uwagę.

  5. Świat nasz, świat mój

    W Walentynki cały świat wydaje się mówić: jesteście razem, od dzisiaj tylko my, nasze, dla nas. Stop, nic bardziej destrukcyjnego dla związku. Dobry związek to przestrzeń na nasze My i nasze nie-My. To co było Twoim światem zanim poznałeś swoją drugą połówkę ma być nadal częścią Twojego świata, kiedy jesteście razem. Masz prawo do swojej prywatności i przestrzeni, tak samo jak potrzebujesz uznać przestrzeń i wolność drugiej osoby. Wtedy macie szansę na prawdziwą radość z tego co wspólne i relacyjne. Pułapką jest stworzenie dwóch odrębnych światów między którymi prowadzi wąska kładka taka jak obrączki, mieszkanie, dzieci lub kredyt.

  6. Flirtuj i baw się

    Flirtowanie, uwodzenie, spontaniczność, zabawa i radość niech Wam towarzyszą na codzień a nie tylko na początku związku lub w Walentynki. To element zapewniający nieustanny dopływ świeżości i inspiracji w związku, dzięki któremu nie grozi Wam monotonia lub nuda. Pisz Ukochanemu lub Ukochanej czułe i romantyczne karteczki, wysyłaj od czasu do czasu gorące sms’y, przekomarzaj się i adoruj. Pamiętaj że jesteś dla tej drugiej osoby zwierciadłem. To jak się przegląda w Twoich oczach, będzie miało istotny wpływ na poziom satysfakcji w Waszej relacji począwszy od wspólnych wakacji a kończąc na przygotowywanej w pośpiechu kolacji. Nawet jeśli Wasz związek trwa już długo, a Wasze życie zmierza powoli na drugą stronę mostu, wykorzystajcie Walentynki żeby przypomnieć sobie pierwsze miesiące i lata, przywołać tęsknotę i romantyzm , zasmakować szaleństwa i zrobić te wszystkie rzeczy, na które wcześniej nie starczało Wam czasu, odwagi lub.. pieniędzy;-) Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o istocie flirtu polecam mój wcześniejszy tekst o Flircie i Flirtowaniu, albo w wersji do wykorzystania we dwoje karcianą wersję Flirtu towarzyskiego.

Wskazówki dla Niego

Poniżej przedstawiam Ci kilka typowych wzorców związkowych zachowań, których NIE POLECAM do naśladowania. Niech Cię nie zwiedzie żartobliwy ton mojej wypowiedzi. Nawet nie próbuj ich stosować. Serio, bo będzie wielka katastrofa.

  1. Piękna Helena

    Jak wiadomo Helena była żoną króla Sparty. Zakochany Parys porwał ją, co zaskutkowało dziesięcioma latami oblężenia Troi. Wyobrażasz to sobie? 10 lat bez dostępu do współczesnych trendów mody, kosmetyków i odmładzających zabiegów? Która kobieta zniesie taką miłość? Nie dziwota, że pod koniec oblężenia Helena już sama nie wiedziała kogo kocha i za co..Zapamiętaj Drogi Mężczyzno, że wielbienie kobiety nie polega na porywaniu jej niczym leśnej, wystraszonej nimfy. Nie chodzi o wyrywanie jej z sytuacji, która Twoim zdaniem jest nie do zniesienia i robienie za ojca (o kurcze, napisałam to? A nie miało być psychoanalizy, to tylko taki luźny tekst z okazji 14 lutego…), superbohatera i boga. Pozowanie na faceta, który wie lepiej i powie jej co ma zrobić, też nie na wiele się zda. Ograniczanie, żeby Cię kochała to już zupełnie spalony pomysł. Oddaj kobiecie wolność decydowania i odpowiedzialność za to co robi. Wspieraj poprzez swoją obecność i podążanie, nie bój się emocji i własnych słabości. Jeśli tak uczynisz, a rzeczona Helena Cię kocha, to prawdopodobnie poradzi sobie znacznie szybciej z dowolnym królem dowolnej Sparty i będziecie żyli długo i szczęśliwie.

  2. Wierna Penelopa

    Penelopa była żoną Odysa. Czekała na niego 20 lat, podczas gdy on szwendał się po całym świecie udowadniając swój spryt i przebiegłość. Ilość swetrów, które w tym czasie zrobiła, żeby spławić zalotników, mogłaby zasilić cała Armię Zbawienia. Mimo że Penelopa wytrzymała, za co jej chwała, brak jest dalszych wzmianek na temat szczęśliwości pożycia owej pary. Wniosek? Jak już znalazłeś kobietę swojego życia, to albo z nią zostań i ciesz się, albo zabieraj ją ze sobą w dalekie podróże. Za to ostatnie może Ci być nawet wdzięczna…

  3. Fantazje króla Dawida (czyli żona i nałożnica)

    Król Dawid zasilił Stary Testament mocno niechlubną historią zawłaszczenia cudzej żony, poprzez wysłanie jej męża na pewną śmierć. Jahwe nie wytrzymał, był w tamtym czasie na bieżąco z wydarzeniami na ziemi (ciekawe co by zrobił dzisiaj), i zareagował poprzez odebranie Dawidowi mocy i chwały. Wniosek? We wszystkie sytuacje wchodź w sposób jednoznaczny, staraj się być spójny i na tyle w różnych układach fair, aby móc spojrzeć potem ludziom prosto w oczy. Nie stawiaj też swojej kobiety w trudnej sytuacji, gdzie jest zarówno wyjątkowa i niestety nie-jedyna (wiem, że umiesz to dobrze uzasadnić), bo wyobraź sobie że te dwa pojęcia się ze sobą kłócą. Opcjonalnie pamiętaj o karze Niebios, chociaż od czasów sprzed narodzenia Chrystusa, różnie z tym bywa.

  4. Zeus archetyp don Juana

    Zeus poszedł jeszcze dalej niż król Dawid, a wedle pewnych przekazów (patrz „Grek Zorba”) zapłacił za to utratą religijnego hegemonium. Przyszedł Chrystus i powiedział: nigdy więcej kobiet! Zeus gdzie mógł nawiązywał romanse, doprowadzał swoją żonę do białej gorączki (stąd zapewne od jej imienia pochodzi słowo hetera), płodził potomków na lewo i prawo i czekał spokojnie aż będą pełnoletni. Wtedy objawiał im wielką tajemnicę, przezornie nie wspominając iż w żaden sposób nie łożył przez lata na ich utrzymanie. Wniosek? Jeśli chcesz mieć przy swoim boku tą samą kobietę, którą kiedyś poznałeś bądź wobec niej uczciwy i otwarty. Zauważ też proszę, że życie ma w sobie dużo więcej składowych niż słowo: związek. Na przykład: duchowość i pasja. To wszystko się łączy a nie wyklucza.

  5. Don Juan typ narcystycznego kochanka ze skazą

    Pierwowzór relacji toksycznej, w której ona kocha i cierpi a on nie może się odnaleźć. Wszyscy wiemy o co chodzi. Jeśli jednak ktoś chce wiedzieć więcej to odsyłam do pozycji „Kobiety, które kochają za bardzo”.

  6. Święty Augustyn

    Opcja wyjątkowo źle widziana przez emancypantki. O św. Augustynie napisano już wiele. Wiele i on napisał na temat natury kobiet, które dla niego są rozwiązłe, złe, występne a żeby pogłębić je jeszcze bardziej, prawdopodobnie nie posiadają duszy. To służy mu za wystarczające usprawiedliwienie traktowania ich w sposób pogardliwy i bezwzględny, mimo bardzo bujnej osobistej przeszłości a nawet pewnej dozy rozpasania. Ten typ mężczyzny związkowego, mimo że wydaje się to dosyć nieprawdopodobne, jest i ma się dobrze. On zawsze wie dlaczego kobieta poszła na studia (żeby złapać męża), dlaczego uczy się języka obcego (bo chce złapać obcokrajowca na męża) a nawet czemu angażuje się w akcje humanitarne wydatkując własny czas, chęci i pieniądze (bo chce wyglądać na lepszą niż jest i …no właśnie!!! złapać męża). Krótko: Panowie, naprawdę nie tędy droga. Nie mówię żeby od razu stać się Donem Brownem, który z kolei każdą możliwą zasługę z historii świata przypisałby kobiecie (patrz „Kod Leonarda da Vinci”), ale żadne skrajności nie służą tworzeniu związków. Po prostu.

 

Wskazówki dla Niej

Mimo, że w tym tekście było już bardzo dużo o kobietach w różnym ujęciu (tak, możecie mi zarzucać stronniczość, jestem kobietą jak Kopernik;-)) to chciałam na koniec przedstawić kilka wzorców kobiecego zachowania, które jeszcze nigdy w historii świata nie zakończyły się happy endem. Oto one:

  1. Hera

    Wiecznie rozwścieczona tygrysica, węsząca podstęp na każdym kroku. Jeśli on schudł to na pewno dlatego, że podrywa koleżankę z pracy. Jeśli utył to dlatego, że ona jest złą żoną. Jeśli jest miły to na pewno coś przeskrobał, a jeśli jest niemiły to pewnie próbuje coś ugrać. Życie na karuzeli wiecznej zazdrości, która ogląda pod mikroskopem koszule i przegląda jego pocztę i zawartość telefonu jest trudne. Nie tylko dla niego, bo może nie mieć nic do ukrycia. Także dla Ciebie, bo nie możesz zaufać, otworzyć się czy zaangażować w związek. Wiecznie napięta, dbająca o pozory (żeby tylko inni się niczego nie domyślili) i perfekcyjna zabijasz krok po kroku miłość. Popracuj ze swoją potrzebą kontrolą. To może być jedyna rozsądna droga.

  2. Afrodyta

    Kochała wielu naraz lub po kolei. Wyszła za mąż za Hefajstosa, nie dlatego że chciała, ale dlatego że Zeus tak zadecydował. W związku z tym czuła się poszkodowana i usprawiedliwiała każde swoje zachowanie skupiona na sobie, nieczuła na innych. Kochająca i równocześnie niedostępna. Piękna i w tym samym czasie wyrachowana. Jeśli odnajdujesz się w tym opisie, weź głęboki wdech i zastanów się nad swoim życiem. Może nie warto marnować go na bycie w byle jakiej relacji, byle z kim, byle gdzie, byle tylko gonić złudnego króliczka szczęścia. Czas wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Może nie będzie łatwo ale ostatecznie czy nie jesteś tego warta?

  3. Wanda co nie chciała Niemca

    Wanda wolała umrzeć skacząc do Wisły niźli poślubić Niemca. Wszyscy znamy tą legendę. Ale gdyby ją przerobić na współczesne realia, mogłaby być opowieścią o wiecznie niezadowolonych dziewczynach, szukających idealnego mężczyzny, który nie istnieje. Mogłaby być także historią o tym, że czasami wybory znajdujące aplauz otoczenia nam po prostu nie służą. Dokonujemy wyborów „dobrych i słusznych”, płacząc w poduszkę za wyborami serca. Jeśli nie spróbujesz być sobą, także w relacji, to nie będziesz sobą w reszcie życia. Pozwól sobie na swoje własne decyzje, bądź bardziej tolerancyjna. Zaakceptuj, że kochasz po swojemu a nie wedle tego jak wypada, pogódź się także z tym że ideały nie istnieją. Wtedy może się okazać, że miłość czeka, tylko Ty nie zwracasz na nią uwagi lub nie dajesz sobie do niej prawa. Rezygnacja z idealizmu odciąża dodatkowo bardzo pod względem wysiłku i czasu.

  4. Kasandra

    Ta co wieszczy i wiecznie się boi. Generuje dużo napięcia w związkach. W końcu dostaje etykietkę „histeryczka” i dźwiga ją w samotności i zgorzknieniu. Kasandry często boją się zaangażowania w związek, przekonane o jego rychłym końcu. Paradoksalnie tworzą samospełniające się przepowiednie, bo unikając bliskości w lęku przed zranieniem, ostatecznie zostają porzucone i nieszczęśliwe. Jeśli jesteś akurat w relacji, w którą boisz się zaangażować to może tym razem odłóż na bok wszystkie swoje uprzedzenia i po prostu spróbuj. Nic tak nie boli jak szansa, z której na wszelki wypadek postanowiliśmy zrezygnować.

 

I to już koniec. Życzę Wam samych dobrych miłości, odwagi w spełnianiu marzeń, szczypty rozsądku i cierpliwości a kiedy trzeba to kilku kropel szaleństwa. Szczęśliwych Walentynek!!!

 

tekst: Magda Skomro z KrkUff! Filozofia życia

 

 

 

 

 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *