O nieprzywiązywaniu się do celu

Na ile zasada nieprzywiązywania się (deattachement, non-attachement) wymaga pokory i co to jest, ta pokora? Czym tak naprawdę różni się jogiczne nieprzywiązywanie do celów i przekonań od chrześcijańskiego nadstawiania policzka i wylewania pomyj na św.Aleksego lub poczucia „och, jest mi wszystko jedno”, które coaching całego świata nazywa brakiem motywacji?
W jednym z podstawowych dzieł Jogi, Bhagavad Gicie można przeczytać:
„Wszystkie te czyny należy spełniać bez przywiązania i oczekiwania jakichkolwiek rezultatów. Powinny być one, o synu Prthy, traktowane jako obowiązek. Takie jest Moje ostateczne zdanie.”
Joga postrzega człowieka jako cząstkę Boga, która poprzez zdejmowanie kolejnych zasłoń, iluzji (mayi) zbliża się do rozpoznania swojej prawdziwej natury. Pokora nie jest zatem przejawem uznania własnej słobości i grzeszności a jedynie zaakceptowaniem, że moja wiedza na ten moment może być ograniczona, niekompletna i że założone przeze mnie cele i wyniki być może nie są ostatecznym rezulatatem a jedynie środkiem do poznania siebie i swojej Drogi.
Mam poznać siebie. Uznać, że to co dzieje się w moim życiu prowadzi do prawdziwego poznania.
Jestem częścią Boga i jako taka mogę rozwijać się i ulepszać. Miejsce pod schodami i pomyje pomijają moją boskość. A co jeśli św.Aleksy chciałby uczyć ludzi jogi i dzięki temu byliby lepsi, zdrowsi, szczęśliwsi? Jak Bóg mógłby na tym ucierpieć skoro jest nieskończenie mądry i wszechwiedzący?
Co mam zrobić ze swoimi założeniami dotyczącymi życia? Chcę tego i tego, tak sobie to wyobrażam, nie inaczej.A później krach, nie udało się. Szukam winy: swojej, cudzej..tylko po co? O ile inaczej jawi się postawa: po co to się stało?
Jaka jest tego pierwotna przyczyna?
I o co chodzi jeśli wszystko, cokolwiek mi się przydarza ma swój głęboki sens? (prawo karmy).
Na ile takie podejście może zmienić mój sposób przeżywania świata, rozumienie tego co jest dobre a co złe i nastawienie, że coś mi się należy a to co przychodzi jest niesprawiedliwe?
A co jeśliby puścić przywiązanie, że to co robię i jak robię prowadzi do celu i udowadnia sens lub bezsens moich działań? Co by się stało, gdybym uznała/uznał że moja indywidualna ścieżka jest poszukiwaniem, bo po to tutaj jestem; doświadczaniem, bo po to tutaj jestem; akceptowaniem że nie wiem i właśnie tą wiedzę zdobywam? Co jeśli nie chodzi o to czy będzie tak jak ja chcę, ale o zrozumienie po co tak jest?
Robię coś dla mojego ego. Będę taka i taka, zrobię tak albo inaczej. Ludzie powiedzą ach! (może nawet zostanę świętą lub chociaż błogosławioną?). A gdyby tak zostać w perspektywie wewnętrznej, nakierować się na to że robię coś dla siebie a co z tego będzie to będzie? Wejść autentycznie w życie i pozwolić sobie na doświadczanie go w całej pełni?
Skąd ja mam wiedzieć że coś jest zdecydowanie dla mnie lepsze w tej jednej, określonej formie, skoro moja wiedza jest fragmentaryczna? Czemu nie mam zaakceptować swojego prawa do popełniania błędów i radości ze zrozumienia co jest ponad tym?
Jeśli działam w zgodzie ze sobą, to dlaczego tak ważny jest efekt? A jeśli on przyjdzie nie teraz, będzie moim „późnym wnukiem” jak pisał Norwid? Jestem częścią większej całości, to co robię robię też dla innych. To co robię może przejawić się w innym miejscu i czasie. Czyż nie tak myślą wizjonerzy, których działania zmieniają świat?
Idź z nurtem. Rób to co dobre, właściwe, słuszne dla Ciebie. Akceptuj swoją naturę. Nie walcz tylko po to żeby coś udowodnić. Prawda objawi się tym, którzy są na to gotowi.
Popatrz na to co robisz i ciesz się.
Bóg kiedy tworzył świat był sam. Reszta przyszła później.

O Jodze na Walentynki – Pokochaj swoje ciało!

Od pewnego czasu z uwagą przeglądamy wpisy, posty, zdjęcia i artykuły na różnych portalach jogowych. Sycimy nasze oczy pięknymi, jakby rzeźbionymi przez greckich artystów ciałami wykonującymi w słynnym slow motion (ang.spowolniony ruch) sekwencje ćwiczeń.Jedyne czego tam brakuje, jak uznaliśmy po burzliwej dyskusji, to obłoków pary która oplatałaby te perfekcyjne ciała z każdym wdechem i wydechem. Byłaby to symboliczna a równocześnie filmowa kwintesencja siły boskiej prany, wprawionej w ruch. Z niedowierzaniem wręcz przewijamy w tą i tamtą stronę filmy, na których skąpo ubrane dziewczęta, w rytm zawodzeń muzyki uznawanej za relaksacyjną, wykonują symultanicznie wariacje akrobatyczne na deskach windsurfingowych na środku jeziora. Ponieważ po każdej akrobacji składają ręce i zamykają oczy to łatwo nam uwierzyć, że ten baletowy układ i umięśnione brzuchy są wynikiem wytrwałej praktyki pratyachary, dyjany i asany w jednym.
Lecz…
Urealniając…
Możemy być szczerzy? (szczerość jest dla nas ważna. Jeśli masz kłamać to już lepiej milcz – pamiętacie zapewne yamy i nijamy? Jeśli nie to będzie o nich nieco w kolejnym wpisie).
Więc mówiąc wprost i szczerze: nie ma czegoś takiego jak CIAŁO JOGINA.
Każde ciało jest inne, a joga nie jest PRAKTYKĄ CIAŁA TYLKO UMYSŁU.
Ot, tyle. Albo aż tyle.
Joga królewska ma osiem gałęzi. Co prawda jedna z nich, hatha joga dotyczy ciała, ale nie ma służyć rzeźbieniu brzucha a jedynie utrzymaniu ciała w kondycji odpowiednio dobrej do życia, medytacji, zdrowia, przepływu energii i radości.
Och, tylko tyle? A co z obietnicami idealnej wagi i idealnej proporcji?
Cóż, świat i my ludzie nie jesteśmy ideałami. Regularne ćwiczenie asan pomaga w przywróceniu harmonii w ciele, ale czy to będzie 10 kilo mniej czy wręcz przeciwnie 3 kilo więcej to kwestia indywidualna. Pewnie wzmocnimy mięśnie, wydłużymy je, dotlenimy skórę, usuniemy różne zdrowotne dolegliwości, ale kratka Weidera nie jest tu ani celem, ani środkiem ani nawet efektem ubocznym.
Podsumowując:
1. Te osoby, które są niezwykle elastyczne, zapewne już takie były zanim zaczęły ćwiczyć jogę. Pogłębianie tej elastyczności nie jest dla nich wcale dobre, bo może prowadzić do różnych kontuzji i uszkodzeń.
2. Te osoby, które były mało elastyczne, prawdopodobnie w wyniku praktyki hatha jogi zwiększą swoją elastyczność, ale raczej zwiększą niźli zaczną być niczym wąż bez kości. Co więcej, uporczywe próby przekształcenia się w owego węża mogą skończyć się poważnymi problemami w obrębie stawów i kości.
3.Ta sama pozycja w jodze będzie wyglądała zupełnie inaczej u dwóch różnych osób.Ćwicząc bierz pod uwagę budowę i ograniczenia swojego ciała.
4.Joga metodą Sivanandy jest ruchem od wewnątrz na zewnątrz a nie odwrotnie. W praktyce oznacza to, że im bardziej rozluźniasz swoją świadomość to tym głębiej wchodzisz w asanę i tym więcej odnosisz z niej korzyści. Ruch odwrotny (czyli napinam ciało żeby dojść do duchowej doskonałości)jest szkodliwy.
5.Nie musisz oddechem wprawiać ciała w lewitację. Jeśli oddychasz w zgodzie ze swoim ciałem to właśnie ćwiczysz jogę.
6. Jeśli masz określony i skrupulatny plan budowania masy mięśniowej/uwypuklenia mięśni lub ich zarysu/wyszczuplenia pośladków lub dopasowania ud do nowych, wąskich spodni to kup sobie dodatkowo karnet na siłownię. Możliwe zresztą, że przy regularnej praktyce jogi szybciej zaakceptujesz siebie i swój wygląd, więc kupno karnetu okaże się zbędnym wydatkiem;-)
7. Kochaj swoje ciało, szanuj je, doceniaj jak bardzo Ci w życiu pomaga. Nie wymagaj od niego nadludzkiego wysiłku, nie zmuszaj z zaciśniętymi zębami do pokonywania kolejnych stopni zaawansowanych asan. Jeśli go posłuchasz, jeśli mu zaufasz to odpowie Ci pięknie i szybko, niezależnie od tego czy będziesz potrafił przejść z kruka do stania na głowie, stamtąd do skorpiona, a ze skorpiona do mostka.
8. Kochaj też siebie i bądź życzliwy dla innych. Pozytywne nastawienie to ważna część każdego sukcesu!!

ps.Dzisiejszy wpis dedykujemy Brianowi de Gregory, który prowadzi w języku angielskim portal o jodze, ze szczególnym nakierowaniem na to czym joga jest a czym nie jest. Polecamy Zainteresowanym jego artykuł pt.”Please, stop the yoga”, gdzie w sposób bardziej systematyczny i obszerny porusza zagadnienia z naszego dzisiajszego wpisu: http://www.briandegregory.com/blog1/stoptheyoga

SZCZĘŚLIWYCH WALENTYNEK!
OM SHANTI:-)

Czym jest stres?

Jeśli nie możesz spać w nocy, ściska Cię w brzuchu przed ważną prezentacją w firmie, płaczesz w łazience po sprzeczce z szefem lub pogrążasz się jak rasowy hedonista w używki, imprezy, gry komputerowe lub zakupy
to dlatego, że jesteś zestresowany.

Czytaj dalej

Joga – wspólczesna praktyka

Jeśli zapytasz, czym dla mnie jest Joga, powiem Ci, że jest powstrzymywaniem fal umysłu (z sanskrytu citta vitti nirodhah), bo taka jest jej podstawowa definicja. Możesz mnie tez zapytać…

Czytaj dalej