Czym jest stres?

Jeśli nie możesz spać w nocy, ściska Cię w brzuchu przed ważną prezentacją w firmie, płaczesz w łazience po sprzeczce z szefem lub pogrążasz się jak rasowy hedonista w używki, imprezy, gry komputerowe lub zakupy
to dlatego, że jesteś zestresowany.

CAŁY TEN STRES

Jest takie magiczne słowo, nadużywane i popularyzowane przez media: STRES. Jeśli nie możesz spać w nocy, ściska Cię w brzuchu przed ważną prezentacją w firmie, płaczesz w łazience po sprzeczce z szefem lub pogrążasz się jak rasowy hedonista w używki, imprezy, gry komputerowe lub zakupy to dlatego, że jesteś zestresowany. Słowo klucz, pod którym możesz co najwyżej dokopać się informacji o niedoborach witamin lub magnezu w ciele. Ewentualnie sprytna sieć linków przekieruje Cię do informacji o lepszym zarządzaniu i organizacją czasu pracy, kilku zdjęć osób które próbują medytować (czytaj: siedzieć ze skrzyżowanymi nogami i zamkniętymi oczami, bo co robią poza tym – naprawdę nie wiadomo) lub wizytówek klubów fitness czy centrów SPA. Na końcu dostaniesz plik ulotek fantastycznych preparatów (ziołowych!!) na nerwy.

W Stanach widziałam reklamy Prozacu. Uśmiechnięta przedszkolanka tłumaczyła, że ma czasami słabsze dni a przecież musi być w formie, bo dzieci potrzebują radości i zabawy. Pamiętam, że włosy zjeżyły się na mojej głowie na myśl, że dzieci mogą być pod opieką osób nałogowo zażywających antydepresanty żeby być na „pozytywnym haju”. Ale mówiąc szczerze, w swojej wymowie reklamy ziołowych preparatów na stres i poprawę nastroju dostępnych w Polsce, naprawdę niewiele się różnią.

Mam czasami wrażenie, że STRES niczym jastrząb spada na niczego niespodziewających się, fantastycznie funkcjonujących na co dzień ludzi, siejąc spustoszenie w ich ciele i wystawiając ich na nie zawsze skuteczne metody walki ze stresem. Bo gdzie stres tam też i walka, toczona na śmierć i życie przez lekarzy, farmaceutów, trenerów rozwoju osobistego i pozostałe zastępy specjalistów wellness.
Nikt nie zadaje, zdawałoby się oczywistego pytania, w jaki sposób ten stres powstaje, jaka jest jego geneza i co tak naprawdę oznacza praca ze stresem? Nie walka, dla jasności bo od szarpania się ze sobą jeszcze nikomu się nie poprawiło. Praca nad zrozumieniem co naprawdę czujemy, czego potrzebujemy i jak możemy to osiągnąć. Brzmi zbyt banalnie na udaną i świetnie płatną reklamę kolejnego remedium na stres? A jednak działa.

CZYM JEST STRES

David Berceli, twórca metody TRE (Trauma release excercises) w swojej książce „Zaufaj ciału” podaje bardzo prostą definicję tego czym jest stres, a także czym się różni od traumy i zespołu stresu pourazowego PTSD.

Stresem według Berceliego jest każde wydarzenie, które wymusza zmiany w normalnych mechanizmach radzenia sobie jednostki z zastaną sytuacją, co może doprowadzić do różnego rodzaju objawów takich jak drażliwość, trudności w koncentracji, problemy z pamięcią, unikanie pewnych zachowań czy koszmary senne.
Jednym słowem każde silne doświadczenie, w którym emocje jednostki są tłumione lub nieuświadomione może prowadzić do reakcji ciała opisywanych popularnie jako stres. Dalszymi efektami wytłumienia emocji a co za tym idzie odcięcia się od swoich potrzeb, jest znaczące i długotrwałe pogorszenie funkcjonowania człowieka zarówno w sensie zdrowia fizycznego jak i psychicznego.
Z powyższego opisu wynika, że wszystkie popularne metody „walki ze stresem” są jedynie czasowym niwelowaniem skutków stresu a nie jego przyczyn. Długotrwałe doświadczanie stresu może doprowadzić do poważnych wahań nastroju, z depresyjnymi włącznie, ataków lękowych i zachowań nerwicowych. Somatyzacja ciała wynikająca ze stresu, może doprowadzić do chronicznych i przewlekłych bóli, migren, problemów z kręgosłupem, zespołu drażliwego jelita a także do chorób zaliczanych do autoagresywnych, takich jak gościec czy astma.

DLACZEGO ĆWICZENIA I SIŁOWNIA MAJĄ OGRANICZONĄ SKUTECZNOŚĆ

To, że ćwiczenia wpływają na podwyższoną produkcję hormonów szczęścia czyli endorfin i serotoniny to tylko część prawdy. W trakcie intensywnych ćwiczeń fizycznych podnosi się poziom tzw. hormonów stresu czyli adrenaliny, testosteronu i kortyzolu. To dlatego zawodowi kulturyści pamiętają o zażywaniu po treningu witaminy C. Ale ilu z nas o tym wie i stosuje tą zasadę w praktyce? Z tego samego powodu takie ćwiczenia nie są polecane dla osób cierpiących na nerwicę lub silne stany lękowe. W ich przypadku o wiele lepsze będą ćwiczenia o niskim lub średnim poziomie intensywności: spacery, jazda na rowerze, lekki jogging czy pływanie.

Osobną grupą ćwiczeń są ćwiczenia rozluźniające i relaksujące: stretching, pilates i hatha joga.

Ćwiczenie jogi ma, udowodnione licznymi badaniami, działanie obniżające poziom hormonów stresu oraz napięcia mięśni w ciele, co z kolei prowadzi do poprawy nastroju,koncentracji czy jakości snu, usunięcia chronicznych napięć i bóli . Praca z ciałem jest tutaj powiązana z oddechem, wizualizacją i głębokim relaksem co stanowi idealny zestaw wspomagający, zarówno w niwelowaniu skutków stresu jak i w obszarze oddziaływania na jego rzeczywiste przyczyny.

Wspomniany już David Berceli opracował dodatkowo specjalny zestaw ćwiczeń, bazujących na wiedzy neurologicznej o tym w jaki sposób ciało ludzi radzi sobie z wypuszczaniem nagromadzonego stresu i napięcia. Ćwiczenia te wprowadzają ciało w naturalne drżenie, które pozwala pozbyć się większości objawów. Jednak sam twórca metody zaleca je jako metodą uzupełniającą a nie zastępującą pracę z przyczynami takich dolegliwości.

CZYM SĄ EMOCJE

Do kin właśnie wchodzi kolejna superprodukcja amerykańska. Wiecie jaki ma tytuł? Moc emocji – „W głowie się nie mieści”. To chyba pierwszy tego typu film animowany, gdzie są pokazane w bardzo przystępny sposób mechanizmy ludzkich zachowań i reakcji. Jeśli nadal Wam się wydaje, że emocje i to co przeżywamy można wypocić na siłowni lub przemienić w złoto kolejną pigułką, koniecznie zainwestujcie w bilet.

Potraktujcie emocje jak komunikaty, które sami do siebie wysyłacie, że to co się dzieje w Waszym świecie funkcjonuje w sposób dla Was dobry lub nie.
Nie próbujcie posługiwać się sloganami w stylu „mężczyzna nie płacze” lub „kobiety histeryzują i są emocjonalne”. Każdy z nas czuje i przeżywa. Cieszymy się ze zdanych egzaminów, przeżywamy smutek i lęk kiedy nasze dziecko ląduje w szpitalu, złość kiedy ktoś potraktuje nas niesprawiedliwie, ekscytację gdy spotykamy kogoś, kto jest dla nas wyjątkowo pociągający i atrakcyjny.

Gestalt, jeden z nurtów psychoterapii humanistycznej mówi wprost: emocje same nie znikają. Jeśli czujesz żal i smutek i nic z tym nie robisz to co prawda kilka dni później te uczucia nie będą już tak intensywne, ale nie oznacza to że „z czasem wygasną” (czas leczy rany, kolejny slogan). Po prostu spychamy je coraz głębiej w naszą podświadomość, wypieramy z pamięci, zajmując się działaniami, które są męczące lub pochłaniające, ale emocje nadal są. Zapisują się też we wzorcach napięć w naszym ciele. Zużywamy bardzo dużo energii, żeby je zatrzymać w sobie i później zaczynamy narzekać na bóle głowy, koszmary lub długotrwałe zmęczenie.

Jest jeszcze jedna zasada, która zapewne Wam się nie spodoba. Emocje można uwolnić jedynie poprzez pracę z nimi w kanale, w którym zostały wzbudzone. Zatem samo walenie w worek treningowy jeśli czujesz złość nie bardzo ma sens, chyba że wiesz dokładnie kto lub co ten worek treningowy dla Ciebie oznacza;-)

POTRZEBY: U ŹRÓDEŁ STRESU

Porozumienie bez Przemocy (NVC), metoda stworzona przez Marshala Rosenberga, mówi o tym że wszyscy ludzie mają takie same potrzeby. Te potrzeby są raz zaspokajane a raz nie, w zależności od tego czy jesteśmy ich świadomi i czy dajemy sobie przyzwolenie na poszukiwanie sposobu, strategii na ich realizację. Jeśli nam się uda czujemy radość, spokój, zadowolenie, ekscytację. Jeśli nie pojawia się smutek, złość, lęk.
Z tego wynika, że im lepszy kontakt ze sobą, tym bardziej jesteśmy świadomi co nam pomaga żyć pełniej, lepiej a co nas na naszej drodze ogranicza. I tak dotarliśmy właśnie do źródeł naszego stresu: poprzez zadbanie o ciało, kontakt z emocjami, rozpoznanie potrzeb. Co dalej? Dalej mogłaby być zmiana, budowanie sposobu na lepszą realizację siebie, decyzje i mierzenie się z tym, że nie wszyscy będą z nich zadowoleni. Czasami zmiany są naprawdę niewielkie: więcej godzin snu, bardziej otwarte rozmowy z bliskimi, częstsze robienie tego co naprawdę lubimy, uważniejsze słuchanie. Są także takie zmiany i decyzje, które wpływają w znaczący sposób na nasz świat, wytyczając go na nowo od samego początku. Czy należy się tego koniecznie bać? ” Życie to ciągła zmiana, a jeśli nie lubi się zmian, to nie lubi się życia. ” – powiedział amerykański pisarz William Wharton.

Życzę Ci, żebyś polubił swoje. I to jak najprędzej.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *