O Duchu Wigilii, Supermarkecie i Śnieżnym Makijażu

„O Duchu Przyszłych Wigilii! – zawołał Scrooge. – Lękam się ciebie bardziej niźli twoich poprzedników. Ale ponieważ wiem, że pragniesz mego dobra, i ponieważ mam nadzieję stać się innym, lepszym człowiekiem, gotów jestem wszędzie ci towarzyszyć z sercem przepełnionym wdzięcznością.” (Opowieść wigilijna, Dickens)

Siedziałam sobie na podłodze dużego sklepu kosmetycznego i marudziłam pod nosem: tego nie ma, to się skończyło, o tester! Nie, też zużyty.
Wyjątkowo dużo osób próbowało ponad moją głową dokonywać dalszych zakupów, nieczuli na braki, niedoskonałości i ograniczenia w zaopatrzeniu.
– Cóż oni tak kupują – zadziwiłam się –  a później wzięłam głęboki oddech.
„Święta dlatego w takiej u nas cenie,
Że są nieliczne w różnych dni bezliku,
Jak te kosztowne, najgrubsze kamienie,
Z rzadka dzielące perły w naszyjniku.” (W.Szekspir)
– Trafił, trafił ten Anglik –  zatarłam ręce z uciechy. – Komercja była jest i będzie.
– Skąd to zgorzknienie, o Magdaleno? – usłyszałam znajomy głos. Spanikowana rozejrzałam się dookoła i upewniwszy się, że przypadkiem mnie nikt nie posądzi o mówienie do samej siebie, wycedziłam z nutą szyderstwa:
– A kogóż my tu widzimy? Czyżby specjalistę od pytań otwartych? (Ostatnio jedna z moich klientek, która przyszła z dylematem, postawiona przed decyzją wykrzyknęła: to tak to wygląda?? Mam już wybierać? Myślałam, że będą jakieś pytania..otwarte!!).
Mój Anioł Stróż, bo on to był właśnie, w swej jakże eterycznej postaci, uśmiechnął się do mnie znacząco i wskazał na napis na swoim podkoszulku, mówiąc:
– A nie, dziękuję to zbyt prozaiczne metody.
Na podkoszulku białym, z błękitną poświatą widniał napis dokonany zapewne mieczem ognistym:
„Mentalista – osoba obdarzona przenikliwością, posługuje się hipnozą i/lub sugestią, zdolna do manipulowania ludzkimi myślami i zachowaniami.”
Zaczerwieniłam się.
– Myślałaś, że nie wiem co teraz namiętnie oglądasz w sieci?
– Szpieg..sniffer…
Powiało możliwością któregoś kręgu piekła. Najpewniej dla oszczerców.
– No dobrze, otrząsnęłam się, próbując delikatnie zmienić temat. – Co u dziadków?
– A doskonale. Właśnie przetransportowałem ich na święta do Waszego rodzinnego domu. Babcia pyta kiedy skończysz z anoreksją.
– Chyba miała na myśli wegetarianizm!
– Babcia dużo czyta. – pouczył mnie Anioł. – Zwłaszcza odkąd odkryła, że w zaświatach nie potrzebuje okularów. Interesuje się słowotwórstwem i nowomową.
Uśmiechnęłam się. -To dziadek pewnie zawiedziony. Zawsze jej czytał na głos gazety.
– Dziadek zajął się lobbowaniem na rzecz utworzenia nowej Partii. Mówi, że ma praktykę i doświadczenie.
– O tak, zreorganizuje wam te niebiańskie zastępy. Będzie ośmiogodzinny dzień pracy i Marsylianka..
– Nie przejdzie. Mamy własne ideały.
– Też prawda.
Staliśmy nieopodal kremów i balsamów do ciała. Pachniało od nich czekoladą, wanilią, karmelem i cynamonem. Coś w tym zapachu było kojącego, delikatnego, nostalgicznego.
Anioł popatrzył na mnie uważnie i zapytał:
– A dla ciebie jaki zapach mają święta, Madziu?
– Różowego opłatka, metalowego stojaka na wielką, sztuczną choinkę, brokatu osypującego się do wielkich tekturowych pudeł na bombki.
– I?
– I kaflowego, elektrycznego pieca w kuchni,który buchał gorącym ciepłem wymieszanym z zapachem smażonego maku i grzybów.
– A co słyszysz?
– Bulgotanie, skrzypienie śniegu, śmiech całej rodziny przy stole. Ubijanie śmietany, tarcie żółtego sera, brzdęk blachy do pieczenia. I widzę, dodałam, tysiące światełek, odbijajacych się w oknach kamienic.
– A teraz co jest dla Ciebie ważne?
– Kontakt z tymi, których kocham. I, dodałam szybko aby odwrócić jego uwagę od mojego wzruszenia, anioły rozstawione po całym Krakowie. Zawsze je liczę kiedy wracam po Wigilii od mamy.
– O, tęsknisz za mną. – uśmiechnął się Czawakijah. – Ale nie było w jego tonie kpiny.
– Tęsknię i mam nadzieję, że za rok znowu się spotkamy.
– Ze mną tak, ja jestem wiesz, Nieśmiertelny. – puścił do mnie oko. Są jednak tacy, których dawno nie widziałaś. Może warto?
– Zastanowię się.
– Indyk myślał o niedzieli a w sobotę… – powiedział swoim normalnym tonem i rzucił we mnie kulką śniegu. I oczywiście szybko rozpłynął się w powietrzu.
– Skąd ty wziąłeś ten śnieg? – zaskoczona strzepywałam z rękawów i twarzy biały puch.
– Ta pani jadła śnieg- krzyknął jakiś chłopczyk – ma śnieg na twarzy!!
– Cicho bądź – strofowała go matka. To na pewno taki makijaż.
– Ja też tak chcę!!!! – wył mały, patrząc na mnie z zazdrością.
– To prawdziwy śnieg – szepnęłam. I te święta też będą prawdziwe. O ile sama tego zechcę.
Pomyślcie o tym, w kontekście nadchodzących świąt. O tym co dla Was ważne, prawdziwe, potrzebne ale także trudne. Do Wigilii jeszcze kilka dni. Tylko wiecie, nie myślcie za długo. Jak ten indyk, co nie doczekał:-)

Czego serdecznie Wam życzymy!!!

Magda i Jerzy z KrkUff!! Filozofia życia

tekst: Magda Skomro

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *