O flircie, flirtowaniu, sztuce uwodzenia, romansach towarzyskich i zapomnianych korzyściach

Przychodzą do mnie kobiety.  Ładne, w różnym wieku, dobrze ubrane. Przychodzą i mówią: nie mogę znaleźć faceta. Albo: był taki co mi się podobał i nie ośmieliłam się nic zrobić. Lub: no przecież wyraźnie dałam mu do zrozumienia, że mnie interesuje. Jak wyraźnie? –  Pytam.  – Zawsze mówiłam mu „cześć” jak spotykaliśmy się w kuchni na kawie.

Bosko,  prawda?

Są takie pośród nas, które nawet i chętnie rozmawiają z mężczyzną, ale zaangażowanie wydawałoby się niezbędne do gry wstępnej, szybko przeradza się w matkowanie.

Ona: upiekłam pyszną tartatin z własnoręcznie zrywanych w ogrodzie babci renet. Może wpadniesz?

On: oj, niestety mam dużo pracy.

Ona: jakiś Ty biedny!!! Wiesz co, pracuj tam sobie a gdybyś chciał się chwilę odprężyć, to zadzwoń do mnie, pogadamy. Jestem cały czas w domu.

On: to miłe, serio, ale jestem taki zmęczony że nie mam ochoty na rozmowę.

Ona: No jasne, jasne!!! A pijesz sok z jeżówki? Bo świetnie podnosi odporność a teraz, zwłaszcza w listopadzie, jest tak dużo przeziębień.

On: Jakaś Ty dobra!

Ale wiecie co? Na tym się kończy. Ona pozostaje dobra, a on jak już skończy swoją pracę pójdzie na kawę z laską, która może nie umie piec ciasta i poprawnie napisać słowa „jeżówka”, ale nie czeka na niego w domu jak święta krowa, a już przynajmniej w żaden jawny sposób się tym nie afiszuje. Ma też prawdopodobnie inne zalety: bawi się włosami, niby nieświadomie wodzi palcem po wargach lub uśmiechając się do niego zatacza kręgi po brzegu kieliszka. Wiecie co ona robi? Bawi się w jedną z  najstarszych ze sztuk: uwodzenie. A stosuje do tego narzędzie zwane flirtem.

Co to jest ten flirt? Wedle Wikipedii flirt  to zachowanie społeczne polegające zazwyczaj na prowadzeniu zalotnych rozmów i czynieniu kokieteryjnych gestów. Słowo pochodzi od starofrancuskiego conter fleurette, co znaczy „(próbować) kusić” przez upuszczanie płatków kwiatów.

– Płatki kwiatów? Powiedzą niektóre z Was – który facet teraz pójdzie na takie rzeczy? Wchodzi się na portal randkowy albo pobiera aplikację, trzy kliki, on pyta czy pójdę z nim na kawę, jak na kawie wszystko okej, to można pójść dalej. – To znaczy? – zapytam z kolei ja, wychowana w czasach kiedy rzucanie wymownych spojrzeń i słów trwało przynajmniej kilka tygodni,  zanim jakiekolwiek „dalej” zaistniało. – No, do łóżka przecież. – popatrzą na mnie ironicznie te Niektóre. To jest proste. – Aha, odpowiem. Proste, fakt. A nie za proste? I długo to trwa, ten anorektycznie obgryziony z całej otoczki, romans? – Dzień, dwa, czasem tydzień. – odpowiadacie. – Wiesz Magda, oni lubią zmiany, te wszystkie możliwości które niesie świat. Po co być z kimś na stałe i się angażować, skoro można być codziennie z kimś innym.

– No,  a gdyby ta chęć zmiany wynikała nie z tej wielkiej różnorodności świata, ile po prostu z nudy i schematyczności układu aplikacja-klik-kawa-seks?

Pamiętacie Ritę Hayworth? Jest taka słynna  dziesięciominutowa scena w której Rita ściąga długą, czarną rękawiczkę . I wszyscy patrzą zahipnotyzowani na to jak stopniowo pokazuje swoje białe, smukłe ramię. Jeśli nie pamiętajcie, to obejrzyjcie sobie koniecznie. Od kilkudziesięciu lat jakoś nikomu się to nie znudziło. Nie na darmo mówi się, że pożądanie rodzi się w mózgu. A ten kocha najbardziej niedopowiedzenia.

Pożądanie, zakochanie, stan zauroczenia jest procesem który rozwija się stopniowo.  Poprzez umiejętną grę słów, zachowań,  i to bynajmniej nie jednoznacznych seksualnie możemy potęgować doznania, bardziej się przed sobą otwierać i pobudzać kolejne ośrodki mózgu – całą tą skomplikowaną chemię, która sprawia że nie tylko sam akt seksualny nabiera szczególnego smaku, ale też zakochanie może stać się intensywniejsze, głębsze, nienasycone i być może, w końcu przerodzić się w miłość.

Ci z Was, którzy żądają w tym procesie czystych i uczciwych reguł „bez wygłupiania się” i „robienia z siebie idiotki lub idioty” bardzo dużo tracą. A przede wszystkim zamykają w sejfie na cztery klucze swoje cudowne kreatywne wewnętrzne Dziecko, które odpowiada i za zabawę i za emocje a więc za stan zakochania lub zauroczenia. Potem  przychodzą do mnie Kobiety lub Pary, smutni, zniechęceni, zgnieceni przez codzienność i mówią że coś nie wychodzi. Są wspólne zainteresowania, są pasje, dzieci, dom, wakacje na Lazurowym Wybrzeżu. Tylko tak jakoś, między nimi, czegoś brak. Czego? Po chwili milczenia ktoś wydusza, że nie ma pożądania, że wcale ze sobą nie śpią, że byli już u seksuologa a ten odesłał do terapeuty jako że problem nie jest natury „medycznej”. Czasami, bardziej dramatycznie, pojawia się ktoś trzeci, ktoś komu nie można się za nic oprzeć, bo wariują hormony. Jakoś tak się składa, że Ten Trzeci/Ta Trzecia nawet nie są specjalnie piękniejsi, mądrzejsi lub młodsi. Oni po prostu posiadają tą umiejętność głębokich, przeciągłych spojrzeń, namiętności zrodzonej z niedopowiedzeń, słów pisanych na wiatr niby japońskie haiku. Ich wewnętrzne, radosne Dzieci uruchamiają całą machinę i mówią: no chodź, pobaw się ze mną. O tym jest właśnie piosenka Seweryna Krajewskiego, której dwie zwrotki przytaczam poniżej :

„Baw mnie, zepsuj lub zbaw mnie
To tak zabawnie dzielić swój grzech na pół
Weź mnie, jak się bierze czek
Gdy się człowiek chce zapomnieć

Baw mnie, przytul i zbaw mnie
Amor tak trafnie wybrał i cel, i łuk
Na mnie dzisiaj rzucił czar
Cała jesteś z fal jak magnes”

Instytucja flirtu i flirtowania wcale nie ogranicza się do nawiązania znajomości czy jej początków. To paliwo, które podsyca miłość, pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości, zakręcić kołem pożądania i poczuć szybsze pulsowanie krwi. I jeśli związek dobrze funkcjonuje, mimo długich lat, jeśli ludzie chodzą po ulicach trzymając się za ręce i spieszą do siebie po dalekich podróżach, to znaczy że w ich sypialni i w życiu dzieje się coś znacznie więcej niż: „Może dzisiaj wieczorem, jak dzieci pójdą spać, pouprawiamy seks? – Och, dzisiaj??? Ja mam przecież mój ulubiony serial o 22.00. Zresztą, zawsze kochamy się w środy wieczorem”.

Nieodłącznym elementem flirtu jest humor i wzajemność. Co to oznacza? Ano oznacza, że nie wystarczy mechanicznie pomachać rękawiczką lub niby bot z internetu powtórzyć kilka wyuczonych zdań. Pewnie, dobrze jest od czegoś zacząć. Ale jeśli to mają być kompletne początki, to popróbujcie lepiej w domu przed lustrem a nie na pierwszej randce.

Flirt, uwodzenie trzeba oswajać stopniowo, uważnie. Badać swoje własne granice ale też eksperymentować i otwierać się na nowe możliwości. Spróbujcie podejść do siebie i do całej sytuacji lekko, na luzie, z życzliwym uśmiechem, intelektualnym dowcipem. Odkryjcie postać, która wspiera w Was flirtowanie, która jest po Waszej stronie i mówi: no świetnie Ci idzie!! Patrz, to zabawne!! Ale jesteś fajny/fajna. I zadajcie sobie pytanie, kto w Was jest przeciwko flirtowaniu, kto mówi żeby się Broń Boże nie wygłupiać, albo że jesteście na to za starzy lub że nie wypada. Odkrywanie głosów, które się w nas sprzeczają, może być początkiem fascynującej drogi do lepszego poznania siebie.

Wzajemność oznacza, że flirt jest grą towarzyską dla więcej niż jednej osoby. I że nie zawsze to co dla mnie będzie zabawne, będzie takie również dla Partnerki/Partnera. Flirt nie zwalnia z szacunku do Drugiej Osoby. W zamian ma sprawić, że ta poczuje się zupełnie wyjątkowo.

Pamiętajcie, że dobry flirt związany jest z ryzykowaniem. Co to oznacza w praktyce?

Wróćmy do przykładu z początku, kiedy to nasza dzielna Adeptka Flirtowania upiekła tartatin. Wiemy już, że bardzo chciałaby zaprosić pewnego Osobnika, który jej wpadł w oko, niestety robi to nieco nieudolnie. Zastanówmy się co by mogło zwiększyć jej szanse na sukces?

Dialog I.

Ona: Upiekłam pyszną tartatin, jabłka rozpływają się na języku. Może wpadniesz?

On: Oj, niestety mam dużo pracy.

Ona: Och, szkoda..po chwili: wiesz że jabłko jest symbolem miłości?

On: Naprawdę? Myślałem, że pomarańcza.

Ona: Oj Kochany, do tego żebyśmy byli jak dwie połówki musiałbyś się bardziej postarać. Tymczasem pracuj sobie. Ja wychodzę.

On: Postarać? A gdzie wychodzisz?

Ona: Poszukam jabłoni.

On: A jak już wrócisz?

Ona: Jeśli wrócę a koszyk będzie pusty odezwę się do Ciebie..

On: Och, mam dość tej paskudnej roboty. Baw się dobrze, zadzwonię do Ciebie jak tylko skończę. Dobrze???

Ona: Jak będę miała czas to odbiorę.

Dialog II.

Ona: Upiekłam pyszną tartatin. Jem ją sobie właśnie i już chyba wiem jak smakuje pożądanie.

On: Oj, ale Ci dobrze. Ja niestety mam dużo pracy.

Ona:  Trudno, nie każdy może dostąpić rozkoszy. Chyba że…(celowe trzy kropki)

On: Chyba że co?

Ona: No nie wiem czy to powiedzieć, naprawdę. Jak praca? Może chcesz o niej pogadać?

On: Powiedz, proszę!!

Ona: A zasłużyłeś?

On: Tak, bardzo ciężko dzisiaj pracuję, zasłużyłem na pewno.

Ona: No więc, jeśli chcesz dostąpić rozkoszy to wpadnij do mnie. Może zostawię Ci kawałek ciasta.

On: A o której?

Ona: Wiesz, to ciasto jest tak cudowne, że wprost nie mogę się oderwać. Im szybciej tym masz większe szanse, żeby spróbować.

On: To będę najszybciej jak się da. Tylko wyślę ten badziewny raport i już lecę!!

Ona: Spiesz się… (celowe trzy kropki).

W powyższych przykładach element ryzyka polega na tym, że trudno powiedzieć, iż Adeptka Flirtowania będzie wytrwała w swoim uwodzeniu a z jej wypowiedzi wynika jasno, że nie będzie też tkwiła kołkiem w domu, tylko się sobą świetnie zajmie. Jeśli Osobnik, który wpadł jej w oko, nie jest nią zainteresowany, nie podejmie tej gry i nic z tego nie będzie. Jednak, jeśli zainteresowany jest chociaż trochę jej szanse wyraźnie wzrosną. Taka współczesna wersja rosyjskiej ruletki.

Na koniec życzę Wam, żeby flirt i flirtowanie na stałe zagościły w Waszym życiu, ubarwiając je kolorami tęczy, dyskretnym humorem i radosnym śmiechem. Nie pomylcie go tylko czasem z modelowaniem i ramowaniem, proponowanym przez liczne podręczniki uwodzenia dla mężczyzn. Pomysły typu: „żeby nie sądziła że jeszcze się kiedyś spotkacie użyj słów typu: kiedy będziesz już miała męża i dzieci i popatrzysz wstecz to ten szczególny wieczór nadal będzie w Twojej pamięci”; lub z tzw. programowaniem jak: „kilka razy, dyskretnie pokaż jej numer swojego pokoju w hotelu”. Wiecie czemu? Bo to nie działa. Tak po prostu. Sfrustrowani uczestnicy kursów opartych na tych podręcznikach zalegają później tabunami w magazynach i szatniach żałując wydanych pieniędzy.

Powodzenia!

 

tekst: Magda Skomro

 

1 komentuj

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *