O logice, prezentach i wschodnim bazarze

Myśl jest stwórcza. Niestety lub na szczęście – to zależy. Nierzadko zdarza się, że z takim uporem coś sobie powtarzamy iż staje się to fragmentem naszej udowodnionej i obiektywnej(sic!) rzeczywistości. Przyjmujemy też często myśli innych jako oczywiste prawdy. Dajemy się nimi tuczyć niby dorodne gęsi. Może czasem warto przypomnieć sobie – gwoli refleksji – jak gęsi kończą i chociaż istnieją koneserzy foie gras pamiętajmy, że to co miłe dla nich, dla samych ptaków kończy się dosyć traumatycznie.
I will give you a good price… – takie zdanie jak mantrę powtarzają wszyscy sprzedawcy na bazarach świata. Czasami myślę, że programują się na nią z mlekiem matki, ćwiczą w dwójkach komercyjnych korzyści, rozważają niczym filozofię życia.Nikt z nas nie pyta, choć może powinien, dla kogo ta cena jest naprawdę dobra?
I will give you a good price,my friend. Come with me…
Chodź ze mną. Dostaniesz dobrą cenę, będziesz lepszy, inni będą Ci zazdrościć, schudniesz, Twoja żona Cię znowu pokocha a kochanka zawsze będzie zadowolona. Tylko uwierz. Ostatecznie jesteś dla mnie ważny. Chciałbym Cię bliżej poznać. A najlepiej żebyśmy zostali bliskimi przyjaciółmi. Przyjaciołom się nie odmawia, czyż nie?
Bazarowy sklepik jest dla turysty niezwykle kuszący. Pod pozorami przypadkowej tandety często skrywa rzeczy oryginalne i piękne. Sprzedawcy o tym wiedzą, doskonale także wiedzą jak wyceniać tandetę, aby sprzedać ją za jednym zamachem z tym czego pragniesz. To przykład transakcji wiązanej, niemniej jawnej.
A ile razy dostajemy coś od innych: akceptację, uśmiech, wsparcie, ofertę pracy i płacimy za to później długie lata setkami naszych energetycznych atomów. Zadziwiająco dokładnie wiemy, że tak trzeba, mimo że oficjalnie nikt nam tego do rachunku nie doliczył.
– Ok, my friend. This is a great discount. – wymamrotał uprzejmie kupiec, kiedy mój przyjaciel kupował od niego lampę z tysiąca i jeden nocy.
Po namyśle kupiec dodał: and this is a gift, robiąc upust na 1 euro.
– No no.- Odpowiedział mu błyskotliwie jak na panujące wówczas upały Piotr. – This is your price for this lamp. – Tutaj pokazał na lampę. – And this is a gift. – I z uśmiechem wziął do ręki zawieszkę z okiem proroka i dołożył do pakunku z lampą. Muszę przyznać, że zajęcia z logiki procentują całe życie.
Sprzedawca wziął głęboki wdech. Chciał coś powiedzieć ale w końcu machnął ręką i tylko uprzejmie się uśmiechnął.
Koniec końców to tylko biznes. Oko proroka przynosi szczęście. Tak mówią na wschodzie.
Jakie pytanie byłoby tu właściwe?
Komu przynosi szczęście?
Co to jest szczęście?
Czy przynosi bo za niego zapłacę?
Czy płacę tylko raz?
Dlaczego coś dostaję za darmo?
Po co mam wierzyć, że coś mi przyniesie szczęście?
Gzie jest granica między jawnością a niedopowiedzeniem?
Kim jest naprawdę prorok?
Tak wiele pytań w tych pięknych okolicznościach przyrody, jak mawiali w „Rejsie”. Odpowiedzi poszukaj sobie sam.
My friend:-)

koniec

 

tekst: Magda Skomro, KrkUff!! Filozofia życia

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *