Problemy Świętego Mikołaja

W wigilię św. Mikołaj miał dosyć samotności i bycia świętym. Ostatecznie narozdawał prezentów, nastarał się, podrobił też kilka znaków firmowych, bo kryzys ekonomiczny dopadł każdą branżę w mniejszy lub większy sposób.
Zatem Mikołaj miał potrzebę kontaktu, bliskości i więzi. Problem zaczął się już na samym wstępie, kiedy u kilku rodzin powiedziano mu: owszem, możesz z nami siąść do Wigilii, czemu nie, ale jako tzw. niespodziewany gość, czyli: miejsce gdzieś w kącie, gorsze sztućce, wyszczerbiony talerz, słowem: żaden krewny.
Mikołaj miał jednak marzenie, że jest członkiem rodzin, do których zaglądał co roku..
Kilka organizacji powiedziało, że przyjmie go od ręki, o ile zareklamuje ich produkty: sanie z logo, czapka firmowa, jakiś napój, który dodaje energii..
Kilka innych z kolei, nie tyle chciało reklamy ile raczej deklaracji, że jako ich brat odda im wszystkie swoje oszczędności i wyrzeknie się bliskich.  – Znaczy kogo, zapytał nabuzowany Mikołaj, reniferów??
Potem miał jeszcze kilka podejść, ale wszędzie w jakiś sposób było nie tak: a to podpisywanie deklaracji, a to przyjmowanie wiary, a to gorsze warunki ze względu na wiek..
Spotkałam go pod moim blokiem, kiedy ponuro klecił sobie na poczekaniu choinkę. – Tu będę sam siedział – sapnął. I wyciągnął wiśniówkę..
– Dobra, chodź do mnie, powiedziałam. U mnie nie ma miejsca przy stole, wszyscy siądziemy na podłodze. A moja matka naprawdę się ucieszy, jak ktoś zje to wszystko co przygotowała..- No, chodźże, wkurzyłam się, ja mam do Ciebie sentyment..
Święta minęły bardzo miło. Mikołaj opowiadał anegdoty, zmywał naczynia, bawił się z moimi dziećmi i usiłował spać w przewodzie kominowym, ale mu to wyperswadowałam.
Dogadał się z moją Matką co do proporcji wiśniówki w drinkach, i muszę wam powiedzieć, że czegoś takiego w życiu nie piłam.
Sporo śpiewał, nie tylko kolędy i miał dużo cierpliwości do słuchania.
Nie wiem czy będzie szukał innej kwatery w przyszłym roku, ale gdyby, to powiem wam: warto.
Warto być z innymi ludźmi, nie tylko dlatego, że są naszą rodziną. Warto rozmawiać i otwierać się na nowe możliwości. Dobrze jest odpuścić sobie diety, przyrzeczenia o ćwiczeniach duchowych, z radością zjeść kolejny kawałek ciasta lub napić się czegoś, co sprawi, że zamiast gdzieś gnać będziemy chętniej słuchać drugiego człowieka.
Warto pomyśleć po co robię różne rzeczy, za co jestem wdzięczny/wdzięczna, czego naprawdę chcę, co jest moje i pójść za tym.
A święta dopełnią resztę, tak jak w każdej dobrej bajce. Bo ta dzisiaj jest dobra:)))
Wszystkiego dobrego na święta!!!
Aha, wysyłamy Wam te życzenia już dzisiaj, bo w święta na pewno nie będziecie mieli czasu na otwieranie komputera:-)
Czego Wam i sobie życzymy,
Magda i Jerzy KrkUff! Filozofia życia

tekst: Magda Skomro

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *