Wpisy

O posłańcach, znakach i Nowym Roku

Przyszedł Nowy Rok. Zimny, słoneczny i cichy. Umilkły śpiewy i odgłosy petard, zwierzęta mogły zapaść w końcu w sen. Zawsze na początku roku obiecujemy sobie różne rzeczy: teraz, albo chwilę wcześniej, albo tuż po. Z jakiegoś powodu data, czas i okoliczności mają być szczególne, wyjątkowe a działania podjęte z tego poziomu symboliczne. Motywacja i nowe perspektywy są chyba dwoma słowami nadużywanymi w ostatnim dniu starego roku i pierwszym tygodniu nowego. Jak konie w boksach szykujemy się do startu, a najlepszym środkiem dopingującym staje się magiczne zaklęcie: „żeby było lepiej”. Ze względu na chęć towarzyszenia Wam w różnych momentach Waszego życia, dzielimy się kilkoma wskazówkami, które być może wywołają w Was uśmiech lub uczucie lekkiego zawodu, ale mogą też pomóc Wam w innym, ciekawszym podejściu do roku 2016, który właśnie leciuchno poziewuje po przebalowanej nocy. I zapewne nie pił tylko mleka;-)
1. Na początek kilka faktów. Otóż, Drogi Czytelniku, wiemy że o tym wiesz, niemniej starasz się nie pamiętać, ale data końca starego roku i początku nowego jest umowna. Tak samo jak kalendarz, z którego korzystamy. Inne kultury obchodzą swój nowy rok w innym czasie, wedle tradycyjnych kalendarzy. Na pewno słyszeliście o Chińskim Nowym Roku (przełom stycznia i lutego); irańskim przypadającym na równonoc wiosenną, czy tradycjach kościoła grekokatolickiego i prawosławnego, na żydowskim Rosz ha-Szana bynajmniej nie kończąc. Co by to oznaczało? Optymista powiedziałby zapewne, że czego nie załatwi i nie dokończy 31 grudnia to zdąży, bo okazji wiele. Pesymista poczułby zwątpienie w sens końców, początków, świętowania, wydawania pieniędzy, radosnego oczekiwania i właściwie zacząłby lokować fundusze w dobry marmur na nagrobek, bo to co jest pewne, to śmierć. Gestaltysta natomiast, a więc i my, mówi: tyle możliwości!!! Możesz kończyć kiedy chcesz i zaczynać to co chcesz, kiedy chcesz. Możesz to zrobić wraz z dowolną wspólnotą na świecie, aby zwiększyć energię swoich pragnień, a możesz poszukać takiej daty sam: jakiejś wyjątkowej, szczególnej i magicznej właśnie dla Ciebie. Cokolwiek wybierzesz i cokolwiek postanowisz ważne, żeby było Twoje. Nie ograniczaj chęci zmian do jednego tygodnia w ciągu roku, nie szukaj też zmian na siłę. Jeśli to ich czas – one przyjdą, a jeśli nie – doświadczaj i smakuj tego co się dzieje w Twoim życiu w tym konkretnym momencie.
2. Słuchaj Posłańca Swego jako Głosu ale Drugiego. Często w filmach, literaturze, ale i w życiu pojawiają się ludzie bądź istoty, które przekazują nam wiadomości. Nazwaliśmy ich Posłańcami. Czasami wyciągają do nas rękę w najmniej spodziwanej sytuacji, a czasami jesteśmy tylko światkami ich działania czy obecności. Pytacie nas często czy to iskry Waszej Intuicji, która mówią Wam wprost co macie zrobić, komunikaty od Waszej podświadomości, głos Boga. Odpowiadamy: być może czasem tak jest. Ale jeśli macie do czynienia ze zwykłymi ludźmi a nie Osobnikami wokół których roztacza się delikatna poświata i cudowny zapach (a nawet wtedy), sugerujemy pierwej, zanim polecicie za jego/jej słowami i radą rozważyć co następuje: na ile ja naprawdę chcę to zrobić? Na ile to jest moje? Pamiętajcie proszę, że najlepsze nawet rady są tylko sprawdzonymi rozwiązaniami tej strony, która je daje a nie Waszymi. Mogą być doskonałe, ale wcale nie być Waszym i najlepszym rozwiązaniem. To Wy jesteście ekspertami od swojego życia. I znacie odpowiedzi, nawet jeśli się Wam bardzo nie podobają.
3. Znaki i symbole znaczą tyle ile znaczą. Podobnie jak z nowym rokiem: to my nadajemy znaczenie znakom i symbolom. To nasz umysł decyduje czy coś będzie dla nas wspierające czy niewspierające. Jak piątek, 13-tego. Dla kogoś pechowy, dla Magdy szczęśliwy. Czemu? Bo się wtedy urodziła;-)Dlatego dobrze jest pracować ze swoim Umysłem, szukać i budować wspierające nas przekonania (polecamy do tego celu doskonałą metodę do samodzielnej pracy jaką jest RTZ). Do tych przekonań tworzyć kontekst, tło wzbogacone o zapachy, smaki, wspomnienia, drobne talizmany. Nie próbujemy Wam wmawiać, że możecie w ten sposób osiągnąć wszystko co chcecie. Byli już tacy, co zarobili miliony na książkach o tym, i śmiemy twierdzić że nieco bezzasadnie. Ale możecie osiągnąć sporo, nie tworząc ze swojego Umysłu małego, wrednego sabotażysty, który na każdym kroku powtarza Wam, że się nie uda, poza tym ma złe przeczucia i o, no właśnie jeszcze ta data, ten sklep, w którym kiedyś kupiłem zepsute pinezki, a i awaria. Ha! awaria kiedy właśnie Jurek stał obok mnie. Tfu! Tfu! Tfu!
Jeśli już chcecie czytać znaki, które się pojawiają stosujcie racze techniki pustego dojścia niźli przekonania ograniczające. Dobrym przykładem takiego podejścia jest nasza koleżanka Aneta, która w pewnym miesiącu straciła wszystkich podnajemców dużej powierzchni w Krakowie. Zamiast mówić, że to zły znak powiedziała: Oooo, to naprawdę ciekawe na co się tworzy ta przestrzeń. Dzisiaj w tym miejscu jest szkoła jogi.
A tak na marginesie, co widzicie na zdjęciu do tego wpisu? Bo my znak nieskończoności niesiony przez dwa anioły;-)
4. Rozpamiętywanie zabiera energię i nic więcej. Na przełomie roku jesteśmy mistrzami rozpamiętywania tego co było, tego co nie wyszło, tego co bezpowrotnie utracone. Analizujemy swoje zachowania, decyzje i wpadki. Warunkujemy, wzdychamy: gdyby tylko, żebym wiedział…
Posłuchajcie: gdybyście wtedy, w tamtym czasie mogli (mieli gotowość, możliwości, energię, odwagę, siłę), żeby postąpić INACZEJ niż postąpiliście to WŁAŚNIE TAK BY SIĘ STAŁO. Teraz z perspektywy widziecie inne możliwości, bo uwaga!!! jesteście już inni. Bogatsi o to i inne doświadczenia, starsi (o tydzień, dzień, rok), w innym miejscu i czasie. Możecie się skupiać na tym czego nie zrobiliście wtedy i zaprawdę powiadamy Wam, tak już zostanie na wieki, albo możecie zacząć się zastanawiać nad tym co jest do zrobienia teraz. To co było można pamiętać, aby postępować inaczej; można sobie wybaczyć lub przeżyć po tym żałobę. Można zadośćuczynić jeśli to możliwe. I pójść dalej. Bo Droga czeka i wymaga tej całej energii, którą zostawiacie w przeszłości.
5. Każdy zobaczy tylko tyle ile może. Często w nowym roku mamy nadzieję, że nie tylko my zobaczymy to co jest do zobaczenia czy do zmiany. Liczymy na to, że nasze otoczenie, bliscy doznają wglądu, zrozumieją, przeproszą, ulegną logice argumentowania. Nic bardziej mylnego. Każdy z nas zaczyna nowy rok na własny rachunek i zobaczy tylko tyle, na ile jest gotowy. Styczeń, luty lub kwiecień nic w tej mierze nie zmienią. Byliśmy ostatnio na bardzo miłym spotkaniu towarzyskim, gdzie większość stanowili wegetarianie i weganie. Większość, ale nie wszyscy. W pewnym momencie jeden z Uczestników powiedział tak: „ten wegetarianizm to taka nowa moda. Ludzie jedzą tylko te sałatki i sałatki. No ileż można”. Na stole, wypchanym do granic możliwości stały weganskie pasztety, pyszne sycące pasty, ciepłe parujące warzywne leczo i orkiszowa pizza. Po sałatkach ani śladu, chociaż ta osoba wiedziała tylko to. Już rozumiecie?
6. Żeby było lepiej? Ale po co? Świętuj to, co już jest. I na koniec chcieliśmy Was namówić, żebyście zamiast sobie życzyć żeby było lepiej, zaczęli celebrować i cieszyć się tym co jest. Może to co jest, jest wystarczająco dobre, może wcale nie musi być lepsze? Dla nas ten rok z Wami był wspaniałym, wyjątkowym doświadczeniem.Czasami trudnym, ale ważnym. Patrząc wstecz, wcale nie chcemy innego, lepszego roku. I mamy nadzieję, że Wy też.

Tego Właśnie Życzymy Wam, Magda i Jerzy z KrkUff!! Filozofia Życia